Obserwatorzy

sobota, 30 września 2017

LALKOWY KALENDARZ - PAŹDZIERNIK




      Jutro zrywamy następną kartkę z kalendarza. Już październik. Nazwa wzięła się od paździerzy, czyli odpadów w procesie międlenia lnu i konopi. Ten miesiąc od pradawnych czasów związany był z lalkami. Bo właśnie z lnu i konopi robiono wtedy lalkom włosy. A nawet całe niewielki laleczki, często nazywane motankami.  Częściej niż do zabawy służyły do celów kultowych oraz do praktyk magicznych. 



      Z tego tez powodu  w październiku obchodzimy dni lalek niezwykłych. Począwszy od współczesnych – interaktywnych.


                         Przez  niepokojącej urody Monsterki


      I lalki z horrorów. Miałam wielki dylemat w związku z kartką z kalendarza, dopóki nie zobaczyłam lalek Christine Alvarado, artystki z Oregonu o meksykańskich korzeniach. Mam nadzieję, że autorka nie pogniewa się za użycie zdjęcia. Bo chciałam w ten sposób przybliżyć Wam jej niezwykłej urody lalki.


      Kończąc na lalkach zagubionych, zaginionych, tych, które przepadły bez wieści.  Tu pozwoliłam sobie umieścić moją zaginioną Breanę.



      Życzę wszystkim miłej zabawy i proponuję abyście  na Dzień Lalki z Horrorów i Halloween spróbowały swoich sił w literackich zmaganiach w temacie  „Lalka i horror”. Wiersz, opowiadanie, a może komiks lub fotokomiks? Co Wy na to? Oczywiście wszystko okraszone klimatycznymi fotkami.

czwartek, 28 września 2017

AU SZ LA LA LA



"Au sza la la la mam dwie lewe ręce

Au sza la la la nie mam pieniędzy"




      Kupiłam lalki na Aliekspres.  Dałam się namówić, a ponieważ nie potrafiłam tego zrobić, poprosiłam o pomoc Justynkę. I bodajbym się przewróciła i guza nabiła. Może ten pomysł wyleciałby mi z głowy.

     A tak narobiłam swoim pechem dziewczynie kłopotu i tyle.

     Zachciało mi się kloników Kurnh. Jedna tak była urocza, z krótkimi włosami, jakoś tam kojarzyła mi się z wymarzoną Momoko.   


     A żeby było za jednym zamachem, zamówiłam i drugą na prezent.

     Pech, bo pech to okrutny. Obie lalki przyszły „niepełnosprawne”            
     Lalka, którą chciałam dać w prezencie ma pękniętą nóżkę od stawu do połowy uda i uszczerbienie w pasie.




     Moja natomiast ma dwie prawe dłonie. 


  Pierwsze słowa piosenki są na odwrót, za to drugie już dokładne. A w dodatku stopy lalek nie są ruchome, a takie  zamówiłam.



      Justynka złożyła reklamację i firma obiecała zwrot pieniędzy.       
     Minęło jednak dwa tygodnie i pieniędzy ani widu, ani słychu.

Jestem rozczarowana i zawiedziona. Tyle osób kupuje i są zadowolone. Mnie pozostaje następujący cytat: „Dlaczego ja?”
     Może ktoś ma zapasową lewą dłoń od starej faszki, a jeszcze lepiej obie, podobno miały takie podobne. Wiem, że będzie ciężko, bo moja lalunia ma bardzo jasną karnację. Zapomniałabym, ma na imię Hitomi, bo ma naprawdę śliczne oczy.


poniedziałek, 25 września 2017

DZIEWICA MILENA




     Czyli lalek Krawala ciąg dalszy.

     W niedzielę sfinalizowałam transakcję z OLX i dzięki przemiłej dziewczynie z Pruszcza stałam się właścicielką Mileny. 

Milena zdj. promocyjne


A może wcale nie Mileny, może to Beata albo Julia? 

Beata
Julia

       Owe Krawalowe panny różnią się bowiem szczegółami fryzury i ciuszkiem. Ponieważ imiona Beata i Julia są u mnie już zajęte przez inne lalki, ta musi pozostać Mileną.

      Powiem szczerze, że nie spodziewałam się tej właśnie lalki po opisie. Sprzedająca napisała, że lalka średniej wielkości – 35 cm, okazało się, że Milena ma 50 cm. Jest wykonana  z gumy i polietylenu. Z gumy ma głowę i ręce z PE reszta.  



      Ma śliczne turkusowe oczy i karminowe usta. Włosy blond, dosyć dobrze rootowane i mocne. Prawie nic nie zostało na szczotce.  


      Korpus ma prosty, bo bywają jeszcze wcięte.



      Trudno ustalić z jakiego okresu pochodzi, bo Krawal odlewa je z jednej matrycy chyba od lat 80tych. Moja musi być wcześniejsza, bo nie ma rumieńców na policzkach, tak jak dzisiejsze. 




      Ponieważ przybyła w stanie nude i nieco rozczochrana należało zająć się fryzurą i garderobą.

      Jak pisałam włosy rozczesałam prawie bez ubytków, Dół nakręciłam na papiloty na sucho, górę zebrałam w mały kucyk i ozdobiłam kokardką.



      Sukienkę przerobiłam z jakiegoś zasobu, trzeba było poszerzyć rękawki. 



      Teraz kwestia butów. Lalka duża, ale stópki dosyć małe. Najpierw znalazłam takie oto fajne buciki. Jednak do sukni pasowały jak kwiatek do kożucha.

      Ale okazało się, że sprawa będzie prostsza niż myślałam, bo pasują na nią buty od nowej Sindy, tej dużej. Całe szczęście miałam zapas. I oto Milena w całej krasie.



      Wracając do butów, zobaczcie, jakie na zdjęciu buty noszą Milena i dwie pozostałe, to kropka w kropkę takie jakie nosiły Krawalki w latach 80tych. Być może nawet nosiły takie lalki ze spółdzielni Pomoc.


       Wyobraźcie sobie, że pisząc tego posta znalazłam na nogach innej mojej lalki oryginalne buty od starej Krawalki. Pasują !

         I jeszcze mały bonusik. Zdjęcie wystawy Cepelii w Gdańsku pełne Krawalek.



środa, 20 września 2017

KUKUŁECZKA KUKA




      Swoje zainteresowania etnografią i strojami ludowymi zawdzięczam niewątpliwie Zespołowi Pieśni i Tańca Mazowsze. A że ani śpiewać, ani tańczyć nie potrafię, poniosło mnie w kierunku kultury materialnej. Zachwyty nad strojami ludowymi zaowocowały moimi pierwszymi lalkami, które kupiłam jako osoba dorosła. Lalkami ludowymi z Cepelii.

      Nie wszystkie się zachowały, a tak serio zachowała się jedna, nazwana przeze mnie Halką.



      Następne pojawiły się już na fali lalkozbieractwa. Oto one.
                                           Cepelianki

Anastazja
Nazwałam tę parę AGH w Krakowie
Pani Twardowska
Wojtek z Gromady
                                        
Jadzia Kurpianka z Misia

Ala i Jagusia Krawalki



Maryna OOAK porcelanka
Małgosia OOAK

Małgorzatka od DeAgostini

Lajkonik  Pracownia wyrobów ludowych i artystycznych , R. Caba w Krakowie.

wtorek, 19 września 2017

MOJA LALA




      Dziś przedstawiam lalki z wytwórni Krawal, dawniej SP Pomoc w Krakowie. O historii pisała już Kasia. Ja przedstawię tylko moje lalki.



      Dla jednej to będzie debiut.  Zdobyłam ja na giełdzie w Pruszczu.  Miała oderwaną rączkę. Kupiłam różne kleje i nic. Wreszcie zdobyłam się na odwagę, nagrzałam nóż nad gazem i ścisnąwszy obie części przytknęłam gorący nóż. Tworzywo się stopiło i rączka się trzyma. Ponieważ ubrana była w jakieś szmaty imitujące ślubną suknię, dostała w domu taką, pasującą gabarytami. Może kiedyś się pokuszę o coś ładniejszego. Lala dostała na imię Natalia. Bardzo podobną lalkę dostała kiedyś moja córka od swojej imienniczki, nieco starszej koleżanki. Jednak tamta lalka miała zielone oczy. Natalia ma niebieskie.




      Pozostałe już opisywałam. Przypomnę tylko zdjęcia. 
Akiko
Basia
Zosia ma zmienione rzęsy
Ala
Jagusia
Ditta czyli Karolina
Dzidziuś
       To wszystkie moje lalki z tej fabryki. Mam nadzieję, że nie ostatnie. Oczywiście marzę o Joannie.

niedziela, 17 września 2017

TO NIE PLUSZOWY MIŚ





      Choć takie na ogół mamy z tym słowem skojarzenie. Wywołana do tablicy przez Kasię przedstawiam swoje lalki ze Spółdzielni pracy Miś  w Siedlcach. Kasiu jeśli się nie mylę SP Miś w Łomży produkowała pluszaki, o lalkach nie słyszałam.



      A uzbierało misie osiem, oto całe Misiowe towarzystwo. Jak widzisz Kasiu, u mnie przeważają niebieskookie w stosunku 5:3

      Wszystkie, oprócz Jadzi były już prezentowane, choćby w migawce.
JADZIA
Specjalnie dla Ewy Jadzia w pełnym rynsztunku w ciut innej kolorystyce
 zdjęcie z olx



      Niektóre mają na częściach ciała literki PEW inne nie, i podejrzewam, że nie maja nic wspólnego z sygnaturą, tylko z materiałem z którego są wykonane czyli polietylenem.


ADAŚ


   
BEATKA
     
HELENKA

ISIA

 
MIRKA

 
STASIA I WŁADZIA


        Polskich lalek nigdy za dużo i mam nadzieję, że moje stadko jeszcze się kiedyś powiększy. I tu muszę się Wam wyżalić, wczoraj byłam na strychowych zakupach. Okazało się, że się spóźniłam, zabawki, które były w starym domu nie doczekały mojego przybycia. Na pociechę mam to,  że nie trafiły na śmietnik. Ze sterty śmieci wyłowili je członkowie stowarzyszenia zajmującego się propagowaniem kultury wsi naszego regionu. Dobre i to.